- Wyraziłeś się jasno, nawet bardzo. Ale skąd ja miałam wiedzieć, że jesteś tym Zayn'em z One Direction?!
- Bo jestem cały czas tak samo przystojny!?
Zaśmiałam mu się prosto w twarz. Głośno. Miałam nadzieję, że skoro już mnie powyzywał, zostawi mnie już... na zawsze. Nie mogłam w to uwierzyć... W zespole, który naprawdę kochałam, był mój znienawidzony braciszek... Ale jednak chciałam żyć z nim w zgodzie. Wszystkie wspomnienia nagle wróciły... Kiedy ganiał mnie po całym mieście, by tylko mnie uderzyć, gdy podpalił dom, bym nie mogła spotkać się z chłopakiem. Ile krzywd mi wyrządził.
- Możesz mi odpowiedzieć na jeszcze jedno pytanie?
Obrócił się na pięcie.
- Czego?
- Dlaczego mnie tak nienawidzisz?
Przez chwilę milczał, i próbował znaleźć dobrą wymówkę, ale po jego oczach było widać, że ma problem.
- Za wszystko.
Ponownie zawyłam. "Za wszystko" - najlepsza wymówka, mistrz ciętej riposty. Trzeba mu wykuć złoty medal.
- Nie no... Świetnie! - uśmiechnęłam się sztucznie i odeszłam, zostawiając go z miną a'la "Ju tokin tu mi?!". Podeszłam do Nialla.
- Czego on od ciebie chciał?
- Za dużo do opowiadania.
- Mamy czas. Chodź do mojego pokoju; tu trochę głośno.
- Jeżeli chcesz, to jasne. - uśmiechnęłam się szeroko, i poczułam, że chwycił mnie za rękę.
Poszliśmy do skromnie - jak na gwiazdę - urządzonej sypialni. Ściany były w kolorze śnieżnobiałym, tak samo jak łóżko, biurko oraz szafa. Dodatki błyszczały się niczym srebro. Ogólnie był średniej wielkości.
- WOW! - powiedziałam, gdy ujrzałam jego pokój.
- No co?
- Nic, po prostu myślałam, że będzie tu się roiło od brylantów i w ogóle... - brakowało mi słów.
- Nie, wolę tak skromnie, bo i tak większość czasu to jakieś trasy, studia, wywiady, więc po co marnować pieniądze? Wolę oddać je na jakieś akcje charytatywne.
Zaimponował mi. Wolał oddać kasę, niż brać ją dla siebie!
- Ale... Taka Lady Gaga, przecież w swoim pokoju... Nie no... brakuje mi słów. - uśmiechnęłam się pod nosem.
- A czy ja wyglądam na Lady Gagę? - zapytał śmiejąc się.
- Eemm... No nie, ale jesteś jeszcze bardziej sławny od niej, no nie?
- Nie wiem, jestem cały czas tym samym Niall'em. No może mam mniej czasu dla bliskich, ale tak to się nie zmieniłem.
Wyszczerzyłam moje zęby, układając je w tzw. 'banana'.
- Ale nie o tym mieliśmy rozmawiać... Możesz mi powiedzieć, co Malik od ciebie chciał? - patrzył swoimi lazurowymi oczyma, prosto w moje.
Suściłam głowę i powiedziałam prawie niesłyszalnie:
- On jest moim...
- On jest twoim...?
Spojrzałam mu w 'zwierciadła duszy' i twierdząc, że nie mogę go okłamać wydukałam przez łzy:
- Bratem...
- Co?!
- Tak...
- Ale... Przecież.. On.. Nie.. Żartujesz?!
- Nie, nie żartuję. Jest moim przybieranym bratem... Mój tata związał się z jego mamą. Niby na kilka miesięcy... Ale... On... Po prostu mnie strasznie nienawidzi.. I mam nadzieję, że się odczepi... Nie zrobi tego co kiedyś...
- Co zrobił?!
- Ganiał mnie z nożem po mieście...
- Ale coś się stało?
- Nie.. Zdążyłam dobiec do budynku policji i tam wejść.
- Coś jeszcze robił?
- Wiele rzeczy! Na przykład palił w domu i "przez przypadek" go spalił. Wiedział, że w tym samym dniu mam spotkać się z moim chłopakiem. Potrafił biec tak długo, aż mnie nie uderzył.
Chyba go zamurowało, bo nic nie mówił. Usłyszałam głośne krzyki Perrie i Zayn'a, dochodzące z dołu...
***
Przepraszam, że tak długo, ale miałam już go napisanego dawno, ale brak dostępu do Internetu... :((