piątek, 23 listopada 2012

"I love you" or "I hate you"?


 - Wyraziłeś się jasno, nawet bardzo. Ale skąd ja miałam wiedzieć, że jesteś tym Zayn'em z One Direction?!
 - Bo jestem cały czas tak samo przystojny!?
Zaśmiałam mu się prosto w twarz. Głośno. Miałam nadzieję, że skoro już mnie powyzywał, zostawi mnie już... na zawsze. Nie mogłam w to uwierzyć... W zespole, który naprawdę kochałam, był mój znienawidzony braciszek... Ale jednak chciałam żyć z nim w zgodzie. Wszystkie wspomnienia nagle wróciły... Kiedy ganiał mnie po całym mieście, by tylko mnie uderzyć, gdy podpalił dom, bym nie mogła spotkać się z chłopakiem. Ile krzywd mi wyrządził.
 - Możesz mi odpowiedzieć na jeszcze jedno pytanie?
Obrócił się na pięcie.
 - Czego?
 - Dlaczego mnie tak nienawidzisz?
Przez chwilę milczał, i próbował znaleźć dobrą wymówkę, ale po jego oczach było widać, że ma problem.
 - Za wszystko.
Ponownie zawyłam. "Za wszystko" - najlepsza wymówka, mistrz ciętej riposty. Trzeba mu wykuć złoty medal.
 - Nie no... Świetnie! - uśmiechnęłam się sztucznie i odeszłam, zostawiając go z miną a'la "Ju tokin tu mi?!". Podeszłam do Nialla.
 - Czego on od ciebie chciał?
 - Za dużo do opowiadania.
 - Mamy czas. Chodź do mojego pokoju; tu trochę głośno.
 - Jeżeli chcesz, to jasne. - uśmiechnęłam się szeroko, i poczułam, że chwycił mnie za rękę.
Poszliśmy do skromnie - jak na gwiazdę - urządzonej sypialni. Ściany były w kolorze śnieżnobiałym, tak samo jak łóżko, biurko oraz szafa. Dodatki błyszczały się niczym srebro. Ogólnie był średniej wielkości.
 - WOW! - powiedziałam, gdy ujrzałam jego pokój.
 - No co?
 - Nic, po prostu myślałam, że będzie tu się roiło od brylantów i w ogóle... - brakowało mi słów.
 - Nie, wolę tak skromnie, bo i tak większość czasu to jakieś trasy, studia, wywiady, więc po co marnować pieniądze? Wolę oddać je na jakieś akcje charytatywne.
Zaimponował mi. Wolał oddać kasę, niż brać ją dla siebie!
 - Ale... Taka Lady Gaga, przecież w swoim pokoju... Nie no... brakuje mi słów. - uśmiechnęłam się pod nosem.
 - A czy ja wyglądam na Lady Gagę? - zapytał śmiejąc się.
 - Eemm... No nie, ale jesteś jeszcze bardziej sławny od niej, no nie?
 - Nie wiem, jestem cały czas tym samym Niall'em. No może mam mniej czasu dla bliskich, ale tak to się nie zmieniłem.
Wyszczerzyłam moje zęby, układając je w tzw. 'banana'.
 - Ale nie o tym mieliśmy rozmawiać... Możesz mi powiedzieć, co Malik od ciebie chciał? - patrzył swoimi lazurowymi oczyma, prosto w moje.
Suściłam głowę i powiedziałam prawie niesłyszalnie:
 - On jest moim...
 - On jest twoim...?
Spojrzałam mu w 'zwierciadła duszy' i twierdząc, że nie mogę go okłamać wydukałam przez łzy:
 - Bratem...
 - Co?!
 - Tak...
 - Ale... Przecież.. On.. Nie.. Żartujesz?!
 - Nie, nie żartuję. Jest moim przybieranym bratem... Mój tata związał się z jego mamą. Niby na kilka miesięcy... Ale... On... Po prostu mnie strasznie nienawidzi.. I mam nadzieję, że się odczepi... Nie zrobi tego co kiedyś...
 - Co zrobił?!
 - Ganiał mnie z nożem po mieście...
 - Ale coś się stało?
 - Nie.. Zdążyłam dobiec do budynku policji i tam wejść.
 - Coś jeszcze robił?
 - Wiele rzeczy! Na przykład palił w domu i "przez przypadek" go spalił. Wiedział, że w tym samym dniu mam spotkać się z moim chłopakiem. Potrafił biec tak długo, aż mnie nie uderzył.
Chyba go zamurowało, bo nic nie mówił. Usłyszałam głośne krzyki Perrie i Zayn'a, dochodzące z dołu...


***


Przepraszam, że tak długo, ale miałam już go napisanego dawno, ale brak dostępu do Internetu... :((

sobota, 3 listopada 2012

Remember that some people don't deserve for you!


Podskoczyłam ze strachu i zapytałam:
 - Co się stało?!
 - Widzisz tego gołębia? Prawie rozjechałbym go!
Zaczęłam kojarzyć fakty. Przystojny chłopak - blondyn, gołębie... To był Niall z zespołu One Direction, troszczący się o manię swojego przyjaciela - Louis'a!
 - Nazywasz się Niall?
 - Tak, przedstawiałem się wcześniej. A Ty - jak Cię nazwano?
 - Jjjaaa? - wyjąkałam - Mam na imię Maggie [czytaj: Megi].
 - Bardzo ładnie, wiesz?
 - Jaa.. twierdzę, że nie jest ono ładne, ale skoro tak mówisz, to raczej byś mnie nie okłamał...
 - Nikogo nie okłamałem. Jesteś może głodna?
 - Troszkę... - powiedziałam cicho.
 - Przepraszam, nie usłyszałem... Mogłabyś powtórzyć?
 - Troszkę...
 - A na co masz ochotę?
 - Nigdy mnie o to nie pytano... Ale jeżeli miałabym coś wybrać... To może kanapka z peperoni?
 - Naprawdę? Kanapkę? Myślałem o jakiejś pizzy, kebabie, tortilli?
 - Oł... No to nie mam pojęcia...
 - Ok, jedziemy do McDonalda!
Zdziwiłam się kiedy zapytał o jedzenie... W końcu nigdy nie było mnie stać na kanapkę, a co dopiero restauracje czy inne takie rzeczy. Byłam szczęśliwa, że zjem normalny posiłek. Dziwne? Być może.
Dojechaliśmy do wcześniej wspomnianego McDonalda. Otworzył mi drzwi auta - prawdziwy dżentelmen. Zamówił mi cheeseburger'a.
 - Człowieku! Będę gruba! Zresztą.. Teraz też jestem.
 - Człowieku! Będziesz chuda. Zresztą.. Teraz też jesteś - chłopak mnie papugował, ale zmieniając słowa.
Zaśmiałam się cicho, kiwając przecząco głową.
 - Mówisz tak tylko, żebym nie była smutna.
 - Wcale nie... Jesteś bardzo ładna.. Najśliczniejsza na świecie.
Zrobiło mi się ciepło na sercu, miałam motyle w brzuchu, rumieńce wymalowane na polikach, a uśmiech nie schodził mi z twarzy. Objął mnie swoim ramieniem, i poczułam się...taka bezpieczna...
Podał mi moje jedzenie, i wybraliśmy stolik. Kilka razy podchodziły do Niego dziewczyny z pytaniem "Zdjęcie i autograf?" i odchodziły z piskiem. Jak oni to wytrzymują..? No tak - minusy sławy!
Kiedy zjadłam moją porcję, Niall wsuwał już trzeciego hamburgera! Podziwiam - tyle je, i nie tyje... Też tak chcę.. Kiedy zjedliśmy i dojechaliśmy do domu, zaczęłam się stresować..
Czy chłopacy też będą w tym domu? Jak mam się zachowywać? Chciałam znów znaleźć się w jego ramionach, zanim weszlibyśmy do domu. Zdałam sobie sprawę, jak wyglądam.
 - O matko!
 - Co się stało?
 - Przecież ja jestem cała w siniakach, krwi.. A moje ciuchy...
 - Wyglądasz... pięknie.
 - Ale ja..
Nie dokończyłam, ponieważ złożył delikatny pocałunek na moich drżących wargach. To były dwie najpiękniejsze sekundy mojego życia.
 - Już mi wierzysz?
Pokiwałam głową "na tak". Objął mnie i zapukał. Otworzył Styles.
 - No, no... Widzę, że nasz żarłok znalazł sobie dziewczynę. - poruszał brwiami.
 - Zamknij się Hazza! To Maggie. Koleżanka. Potrzebowała pomocy.
Milczałam, bo nie wierzyłam, że stoję obok Horana, naprzeciwko Harrego. Loczek cały czas lustrował mnie, jakbym była kosmitą. Nialler zaprowadził mnie do salonu. Moim oczom ukazał się Zayn całujący się z Perrie i Liam ogladający Toy Story z Danielle. Z kuchni dobiegały głosy Eleanor i Lou. Cały zespół w JEDNYM DOMU?! Chyba mi się coś przyśniło. Uszczypnęłam się - nie, to nie był sen. Naprawdę stałam naprzeciwko One Direction! Zayn od razu oderwał się od swojej dziewczyny, podszedł do mnie i powiedział:
 - Chodź na moment...
Poszłam za nim.
 - CZY JA WYRAZIŁEM SIĘ JASNO?! MIELIŚMY NIGDY SIĘ JUŻ NIE WIDZIEĆ!
Bałam się.. Bałam się własnego brata...



____

I jak? Starałam się napisać jak najdłuższy. Pisałam go od dziesiątej^^! Mam nadzieję, że się spodobał :)

czwartek, 1 listopada 2012

I don't want. {cz.2}

Kiedy zrobiło się późno, zasnęłam. Kiedy się obudziłam, było chyba po szóstej.. Zobaczyłam nade mną kilku mężczyzn, ale wisiało mi to. Jednak zamiast uciekać, siedziałam dalej - i to było błędem. Pobili mnie, nie czułam ran, bo moja twarz była prawie zamarznięta - jak to w zimie pod Londynem. Miałam kilka siniaków, zadrapań, oraz przecięty łuk brwiowy. Około ósmej podszedł do mnie chłopak, miał jasne włosy, ale nie widziałam jego twarzy.. Wszystko wokoło było rozmazane. Podał mi rękę i pomógł wstać.
 - Dziękuję. - wydusiłam. Głos mi prawie odebrało.
 - Nie masz za co. Jestem... - Usłyszałam tylko tyle, potem zemdlałam.
Wziął mnie za ręce i położył do samochodu, przy którym wcześniej siedziałam. W połowie drogi się ocknęłam.
 - Mógłbyś mi powiedzieć gdzie jedziemy?
 - Do mnie. Potem Cię zawiozę do domu. Okej? - zapytał.
 - Emm.. Nie musisz.. Przejdę się...
 - Powiesz mi gdzie mieszkasz? - milczałam, bo nie chciałam mu powiedzieć, gdzie mieszkałam... Nie chciałam tam wracać.
Nie wypytywał dalej. Odnosiłam wrażenie, że znał całą moją historię. Myślałam o całym moim życiu, jak ono potoczy się dalej. Czy kiedykolwiek będę potrafiła wybaczyć swoim rodzicom?
Nagle chłopak gwałtownie zahamował...

___

No to koniec pierwszego rozdziału. Jest taki krótki, bo chciałam urwać w ciekawym momencie. Postaram się, aby następne rozdziały były dłuższe^^.

Czekam na komentarze^^!